piątek, 11 września 2015

O narodzinach rzeki Wisły

W zamierzchłych czasach rozległym światem gór, puszcz, uroczysk i borów władał potężny Karpat. Miał on czterech synów na schwał: Tatra, Pienia, Beskida i Suda, którzy zarządzali poszczególnymi dzielnicami Karpatowych włości.
Beskid mieszkał ze swą żoną Boraną i dwiema córkami na uroczej górze Baraniej. Opiekował się leśnymi ostępami i tajemniczymi uroczyskami, obfitującymi w liczne stada niedźwiedzi, jeleni, sarn, rysi, żbików i innej zwierzyny.
Beskid i Borana kochali niezmiernie swoje córki bliźniaczki. Biała - żywa i rozbrykana - miała oczy niebieskiej jak błękit jasnego nieba i włosy złote jak snop promieni upalnego słońca. Czarnuszka - poważniejsza i stateczniejsza od siostry - spoglądała na świat swymi czarnymi oczami, odgarniając bezustannie nieposłuszne krucze kędziory.
Dobrze się żyło siostrom bliźniaczko w ojcowskiej sadybie. Pielęgnowały kwiaty na rozsłonecznionych polanach Baraniej Góry, opiekowały się niezliczonymi krociami gniazd leśnych śpiewaków i pilnowały dwóch źródeł pulsujących nieustannie kryształową wodą, do których wszystkie leśne zwierzęta chodziły gasić pragnienie.
Białka i Czarnuszka zapragnęły pewnego razu ruszyć w świat. Nie bronił im ojciec, nie zatrzymywała matka, bo oboje życzyli córkom radosnych przygód w nieznanym świecie.
Córki pożegnały rodziców i opuściły rodzinną sadybę. Pobiegła w dolinę rączą falą swego źródła rozbrykana Białka, ruszyła w nieznane poważna i stateczna Czarnuszka z drugiego stoku Baraniej. Niedługo jednak wędrowały siostry w pojedynkę, bo fale ich spotkały się i zlały w jeden nurt, a potem już zgodnie, trzymając się za ręce, parły naprzód. Mijały coraz to nowe okolice, przebiegały doliny wśród wzgórz i wzniesień, przemierzały ziemię śląską, krakowską, sandomierską, mazowiecką i mazurską, by w końcu pogrążyć się w falach bursztynowego Bałtyku.
Daremnie wypatrywali Beskid i Borana powrotu swoich córek. Słali im jednak z rozsłonecznionej góry Baraniej gorące pozdrowienia w postaci wianków uwitych z kwiecia leśnego i górskiego, rzucanych w nurty fal wybiegających z dwóch źródeł i płynących do dalekiego morza.
Powstała w ten sposób rzeka, która wyszła z góry Baraniej, otrzymała nazwę Wisła. Tak nazwał ją lud góralski, który z biegiem czasu zamieszkał nad jej brzegami. Krótki nurt wypływający ze źródła Beskidowej Białki nazwano Białą Wisełką, nurt zaś wypływający ze źródła Czarnuszki - Czarną Wisełką.
Ludzie żyjący nad Wisłą nie tylko opowiadali swym dzieciom, jak rzeka ta kiedyś powstała, ale słali również Białce i Czarnuszce serdeczne pozdrowienia z ich rodzinnych stron, w postaci wianków rzucanych w wiślane fale. Piękny ten zwyczaj, zwany wiankami, przetrwał do czasów dzisiejszych.

Józef Ondrusz

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz